Zmiana nazwiska po ślubie

Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla frazy: Zmiana nazwiska po ślubie





Temat: nazwisko po slubie
ela.tu-i-tam napisała:

> pomaranczowy.sen napisała:
>
> > Mam pytanie do dziewczyn, ktore wyszły za mąż za Francuza. Co robicie z P
> olsce
> > z nazwiskiem po slubie? Ja zawsze chciałam przyjąć nazwisko męża i byłam
> > bardzo zdziwiona że we Francji pozostaje się przy swoim panienskim, w Pol
> sce
> > planowałam ze wybiore przynajmniej dwuczlonowe ale z drugiej strony obawi
> am
> > sie czy taka roznica ze inaczej nazywam sie w Polsce a inaczej we Francji
> nie
> > spowoduje jakis komplikacji.
>
>
> We Francji od Napoleona nie ma wyboru - w stanie cywilnym jest sie zawsze z
> nazwiskiem z urodzenia (albo adopcji, ale to inna para kaloszy).
> A potem, gdy klasycznie, to Née A, épouse B. Urodzona A, z meza B.
> To B moze byc teraz do wyboru, ale wybor przy slubie obowiazuje na dzieci (i
> wszystkie dzieci tak samo).
> Mozna takze robic jak sie chce, tzw nazwisko uzywane na codzien - np.
naukowcy
> czesto podpisuja sie panienskim cale zycie.
>
> Czyli z francuskimi papierami zawsze swiety spokoj.
>
> Natomiast sa smiesznosci z polskimi (a przynajmniej tak bylo ze mna ladnych
> pare lat temu). Otoz po slubie wydano mi polski paszport na ktorym moje
> panienskie nazwisko przestalo istniec (w Polsce z roznych wzgledow mozna bylo
> zmieniac nazwiska jak sie podobalo, pewnie aby przezyc wojne, we Francji
zmiana
>
> nazwiska to decyzja sadu najwyzszego wpisana do dziennika oficjalnych
dekretow,
>
> trudniej niz tu to chyba nie moze byc). Stalam sie Elzbieta B. ... i w
Polsce,
> gdy mi trzeba bylo udowodnic panienskie nazwisko, wyciagalam dokumenty
> francuskie née A, épouse B.
>
> Wracam do Francji, podwojnego nazwiska gleboko odradzam. Sama tak sprobowalam
w
>
> banku. Myslalam ze oszaleje potem. Jak tylko ksiazeczka czekowa sie
skonczylam,
>
> to poprosilam o zmiane na normalniej.

Podpisuję się czym tylko mogę pod powyższym. Ja też mam swoje polskie nazwisko
już tylko w paszporcie francuskim, jak Republika przykazała, na pierwszym
miejscu. W polskim paszporcie tylko nazwisko po mężu.

Jedna uwaga : w paszporcie francuskim można NIE MIEĆ nazwiska po mężu. Na
wniosku należy wtedy zaznaczyć, że nie życzysz sobie wzmianki o stanie
cywilnym. Wtedy jest bardzo śmiesznie, bo masz dwa nazwiska niejako na odwrót,
ale w końcu więcej z tym kłopotu niż uciechy. Zafundowałam to sobie kiedyś i po
zakończeniu ważności paszportu wrócłam do X epouse Z.




Temat: pozbawiac praw rodzicielskich czy
pozbawiac praw rodzicielskich czy
wniesc pozew o zmiane nazwiska????
mam cudownego 5letniego synka z osoba z ktora nie bylam w zwiazku malzenskim
ale w USC wyrazilam zgode aby przyjal jego nazwisko. wszystko nadal byloby ok
gdyby nie to ze zaczal mnie zdradzac, a na dodatek przyprowadzil swoja .....,
ta dziewczyne ? (nie wiem jak ja nazwac) do naszego domu pod pretekstem ze
jest to dziewczyna naszego znajomego. jakis czas pozniej zaczelam sie
dowiadywac prawdy, znalazlam nawet koszulki damskie w jego aucie (byl
kierowca TIRa) bardzo czesto z nia gadal przez tel itp... chcialam go
zostawic od razu ale pojawil sie temat wyjazdu zagranice... pomyslalam wiec
ze dopoki nie wyjade i nie znajde konkretnych dowodow narazie tej sprawy nie
porusze... ale po moim przyjezdzie do anglii dowiedzialam sie i tutaj co on z
nia wyrabial.... postanowilam go zostawic. mieszkalam u "znajomego" z synkiem
(z ktorym obecnie jestem po slubie
od 2 lat tatus bilogiczny nie odwiedza naszego synka, nie dzwoni (twierdzi ze
zmienilam nr tel a mam go do tej pory) wogule nie przejawia checi zeby sie z
nim spotkac! (znajomym opowiada jaki to biedny tatus ze nie moze syna
odwiedzic) od jakiegos czasu zaczelismy sie zastanawiac nad zmiana nazwiska
poniewaz moj maz chce go zaadoptowac jako swojego synka, nadac mu nazwisko,
byc prawnym opiekunem itp...a poza tym czasami mam problemy np w szkole, z
podroza, z dokumentami... nie wiem tylko jak to zrobic skoro mieszkamy w
anglii??? czytalam ze jesli toczy sie sprawa o pozbawienie praw (tak
doradzono mi jak dzwonilam do sadu) to sa wizyty kuratora i psychologa.jakby
to wygladalo jak jestesmy za granica??? i to ze on nie ma z nim calkowicie
kontaktu od ok 2 lat jest wystarczajaca podstawa do pozbawienia go praw???
bede wdzieczna za kazda odpowiedz






Temat: zmiana nazwiska i paszportu
Rece opadaja faktycznie. Jakby nie dosc bylo problemow zwiazanych ze zmiana
stanu cywilnego, szczegolnie z rozwodem... Cokolwiek sie zrobi, biurokracja nas
dopadnie. Po pierwsze z powyzszych postow wynika, ze najlepiej nie zmieniac
nazwiska po slubie i pozostac przy panienskim. Jakis czas temu bylo to bardzo
krytykowane, szczegolnie przez meska czesc forum. Nic dziwnego, na ogol nie
zmieniaja nazwisk i nie wiedza z czym sie to moze wiazac w przyszlosci. Nie
jestem specjalistka od spraw spadkowych, ale wydaje mi sie, ze w przypadku
Klaryski powinien wystarczyc testament / zyczenia dlugiego zycia dla meza /.
Nie chce mi sie wierzyc, aby w Polsce mogli dziedziczyc tylko obywatele polscy.
Jestes pewna? Fakt wyrabiania paszportu byl zwiazany z koniecznoscia wyjazdu do
Polski w celu zalatwienia spraw spadkowych, czy samego prawa do dziedziczenia?
Jesli tego ostatniego, to znaczy, ze w Polsce duzo jeszcze nalezy zmienic.
Skoro cudzoziemiec moze kupic mieszkanie, dlaczego nie moglby go odziedziczyc?
Oczywiscie w przypadku ziemi moglby byc problem; cudzoziemiec na zakup musi
miec zgode. O roznicach w traktowaniu mezow Polek i zon Polakow czytalam i
doprawdy trudno mi to zrozumiec. Wlasciwie powinno sie to zaskarzyc, byc moze w
Trybunale w Strasburgu. Co to znaczy, ze maz-cudzoziemiec musi miec prace? Nie
wystarcza pieniadze z pracy zony i np. oszczednosci z zagranicy? Zona moze nie
pracowac, maz musi? A jak to sie ma do rownouprawnienia? Pozostalosci z
poprzedniego ustroju jest chyba jeszcze wiecej, niz to widac golym okiem.
Kolejno wybierani politycy za bardzo mysla o przeprowadzaniu reform pod katem
wlasnych potrzeb i korzysci, zbyt malo o sprawach dobra publicznego. Od kilku
lat rozwody w obrebie krajow UE sa uznawane z mocy prawa; wejscie Polski do UE
uporzadkowaloby wiec wiele spraw / cokolwiek o nim myslicie /. Przeprowadzanie
rozwodu w 2 krajach w ogole jest dla mnie niejasne / uproszczona procedura,
rozumiem / i nie do konca w to wierze. Znaczy to, ze sad w jednym kraju moze
orzec jedno, a w drugim cos dokladnie odwrotnego / przynajmniej teoretycznie /.
Co do rejestracji malzenstwa w Polsce, na pewno nie skladalam dokumentow
podatkowych, tym bardziej rodzicow meza. Nawiasem mowiac, po powrocie nalezy
zlozyc w urzedzie stanu cywilego kraju zawarcia malzenstwa polski oryginal
odpisu aktu skroconego zawarcia malzenstwa / poswiadczonego przez polski MSZ, z
tlumaczeniem /. Ja nie zlozylam, gdyz po roku inna urzedniczka nie wiedziala,
co z tym zrobic i wszystko mi zwrocila. Niestety, UE nie jest lekiem na cale
zlo i nalezy o tym pamietac.



Temat: ciag dalszy perypetii... tym razem z nazwiskiem ;)
ciag dalszy perypetii... tym razem z nazwiskiem ;)
Przepraszam z gory, wiem ze to drugi moj watek dzisiaj z prosba o pomoc, ale
to wina urzednikow z USC Wklejam wam tu moj post z watku o slubie z
obcokrajowcem, bo tam pewnie nikt go nawet nie przeczyta...

Wlasnie niedawno wrocilam z USC, wiec wreszcie wiem z pierwszej reki, jak tak
naprawde przedstawia sie sprawa ze zmiana nazwiska naszego i pozniejszym
nazwiskiem przyszlych dzieci.

Na przykladzie:

N - ma nazwiska X Y
Ja - Z (po slubie dalej Z)
Dzieci - XY, Z, XZ, YZ (dowolne kombinacje)

N - nazwiska X Y
Ja - Z (po slubie X Z - odwrotna kolejnosc!!!)
Dzieci - XY, XZ (dobra kolejnosc, pierwsze ojca, drugie matki)

N - nazwiska X Y
Ja - Z (po slubie Z X - normalna kolejnosc nazwisk)
Dzieci - XY, ZX (odwrotna kolejnosc)

Jesli dodajemy pierwszy czlon meza do naszego nazwiska, to dzieci nie moga
nazywac sie jak w Hiszpanii, tylko musze miec oba czlony meza lub nasze nowe dwa
czlony (czyli odwrocona kolejnosc u dziecka w stosunku do nazwisk nadawanych
dzieciom w Hiszpanii).

Na razie wypelnilam, ze bede miala pierwsze nazwisko meza, drugie moje, ale nie
do konca jestem przekonana uncertain N chce zebym zostala przy swoim (zawsze
chcial,
dla niego to bardziej naturalne), ja chcialam z kolei drugie miec jego. Ale jako
pierwsze jego??

A, N ma jeszcze jedna rzecz na uwadze. My jestesmy z twarzy dosc podobni (nie
raz zdarzylo sie, ze ktos np. na zdjeciu bral nas na za rodzenstwo, wiedzac ze
je mamy, a nie wiedzac jak wygladaja). W Hiszpanii jedyna mozliwoscia posiadania
tego samego nazwiska jest bycie rodzenstwem, ewentualnie np. stryjecznym, bo po
slubie nie zmienia sie nazwisk, tylko cale zycie ma sie dwa nazwiska - pierwsze
po ojcu, drugie po matce. A my nie dosc, ze bardzo podobni, to jeszcze z takim
samym nazwiskiem (pierwszym, ale czesto podaje sie tylko to, zeby bylo krocej)
uncertain

Jak byscie to rozwiazaly w naszym przypadku?

Strasznie was dzis zadreczam trudnymi pytaniami, musicie mi wybaczyc :p




Temat: Slub z obcokrajowcem
nazwisko - wazne
Wazne zwlaszcza dla dziewczyn poslubiajacych Hiszpanow badz chcacych, by ich
dzieci posiadaly dwa nazwiska

Wlasnie niedawno wrocilam z USC, wiec wreszcie wiem z pierwszej reki, jak tak
naprawde przedstawia sie sprawa ze zmiana nazwiska naszego i pozniejszym
nazwiskiem przyszlych dzieci.

Na przykladzie:

N - ma nazwiska X Y
Ja - Z (po slubie dalej Z)
Dzieci - XY, Z, XZ, YZ (dowolne kombinacje)

N - nazwiska X Y
Ja - Z (po slubie X Z - odwrotna kolejnosc!!!)
Dzieci - XY, XZ (dobra kolejnosc, pierwsze ojca, drugie matki)

N - nazwiska X Y
Ja - Z (po slubie Z X - normalna kolejnosc nazwisk)
Dzieci - XY, ZX (odwrotna kolejnosc)

Jesli dodajemy pierwszy czlon meza do naszego nazwiska, to dzieci nie moga
nazywac sie jak w Hiszpanii, tylko musze miec oba czlony meza lub nasze nowe dwa
czlony (czyli odwrocona kolejnosc u dziecka w stosunku do nazwisk nadawanych
dzieciom w Hiszpanii).

Na razie wypelnilam, ze bede miala pierwsze nazwisko meza, drugie moje, ale nie
do konca jestem przekonana N chce zebym zostala przy swoim (zawsze chcial,
dla niego to bardziej naturalne), ja chcialam z kolei drugie miec jego. Ale jako
pierwsze jego??

A, N ma jeszcze jedna rzecz na uwadze. My jestesmy z twarzy dosc podobni (nie
raz zdarzylo sie, ze ktos np. na zdjeciu bral nas na za rodzenstwo, wiedzac ze
je mamy, a nie wiedzac jak wygladaja). W Hiszpanii jedyna mozliwoscia posiadania
tego samego nazwiska jest bycie rodzenstwem, ewentualnie np. stryjecznym, bo po
slubie nie zmienia sie nazwisk, tylko cale zycie ma sie dwa nazwiska - pierwsze
po ojcu, drugie po matce. A my nie dosc, ze bardzo podobni, to jeszcze z takim
samym nazwiskiem (pierwszym, ale czesto podaje sie tylko to, zeby bylo krocej)

Jak byscie to rozwiazaly w naszym przypadku?

Strasznie was dzis zadreczam trudnymi pytaniami, musicie mi wybaczyc :p




Temat: Co o tym myślicie, doradzcie coś, proszę.
Co o tym myślicie, doradzcie coś, proszę.
Chciałabym prosić o radę. Nie mam się kogo poradzić i pomyślałam, że Wy
kobietki coś wymyślicie i podpowiecie.

Nie wiem od czego zacząć jak to bywa. Sprawa tyczy się nazwiska. Mojego
nazwiska.

Od zawsze byłam panną Werner (nazwisko po ojcu!). Czułam się z tym świetnie.
Identyfikowałam się z tym nazwiskiem bardzo. Wręcz czułam się dumna z tego,
że jestem córką ojca, który jest wyjątkowo pracowitym, szlachetnym
człowiekiem. Po ślubie z moim Marcinem przyjęłam jego nazwisko. On bardzo
nalegał. Zrobiłam to, żeby go uszczęśliwić. Gdzieś w sercu czułam, że coś
jest nie tak. Jednak z dnia na dzień stałam się panią Lenkiewicz i nasze
dzieci mają nosić także to nazwisko. Mój kłopot polega na tym, że nosząc
swoje rodowe nazwisko wiedziałam kim jestem, z kogo jestem, co sobą
reprezentuje, teraz czuje się dziwnie. Choć minęły już dwa lata od ślubu,
czuje się nieszczęśliwa nosząc nazwisko męża. Jestem źle traktowana przez
teściów i jakoś nie mogę się wewnętrznie przekonać do tego, że jestem Agatą
Lenkiewicz z tych Lenkiewiczów (pisząc tych, mam na myśli rodzinę pijacką,
mąż na szczęście nie pije). Myślałam nad powtórną zmianą nazwiska. Nie
wyobrażam sobie, żebym miała nosić inne nazwisko niż nasze przyszłe dzieci, a
wiem, że mąż się nie zgodzi, żeby nasze dzieci nosiły moje rodowe nazwisko,
więc pomyślałam, że dołożę do męża nazwiska swoje panieńskie i będę się
nazywać Agata Werner – Lenkiewicz. Chyba nie brzmi aż tak źle prawda??? Nie
wiem tylko czy mogę tak zrobić, czy powinnam, jaka jest procedura, czy
wszyscy muszą się od razu o tym dowiedzieć?

W związku z tym mam kilka pytań do kobiet, które noszą podwójne nazwisko,
swoje panieńskie i po mężu. Czy kiedykolwiek żałowałyście, że zostawiliście
sobie panieńskie?

Czy noszone podwójne nazwisko może w czymś przeszkadzać?

Jak się przedstawiacie innym ludziom np. poznanym na imprezie? Czy mówicie
np. Agata Werner – Lenkiewicz, czy też samo Agata Lenkiewicz?

Jak się podpisujecie z mężem na kartkach świątecznych np. Jako Agata i Marcin
Lenkiewicz, czy każde osobną, albo rodzina Lenkiewicz?

Mam wiele dylematów i strachu wewnętrznego. Od przyszłego roku zaczynam
studia i chyba chciałabym na dyplomie ich ukończenia zobaczyć chociaż
namiastkę swojego nazwiska.

Proszę doradźcie coś Kochane. W sumie mam czas na podjęcie decyzji tylko do
jutra, wiec proszę zgłoście się J

Pozdrawiam, Agata.



Temat: jak sie czuje czlowiek po zmianie nazwiska?
Mojboze, a gdzie przypisałam stereotypy tobie. Napisałam, że dawno tylu w jednym
miejscu nie widziałam .

> Wczoraj byłam świadkiem, jak mężatka z innym nazwiskiem tłumaczyła pani z
> okienka, że naprawdę jest żoną swojego męża, chociaż ma inne nazwisko, a pani z
> okienka jej odpowiedziała, że w takim razie powinna przedstawic akt
> ślubu...
Chcesz powiedzieć, że jakakolwiek kobieta Nowak może odebrać list jakiegokolwiek
faceta Nowaka? Jeśli pani w okienku wydaje list na nazwisko, ba, dowód nawet,
bez upoważnienia adresata, to dokonuje przestępstwa i należy jej się - za
przeproszeniem - opierd..., i to równy. Tak więc pani z okienka nie powinna
żądać aktu ślubu (bo teoretycznie małżeństwo może się rozwodzić i jedno drugiemu
robić koło pióra, przechwytując korespondencję), ale upoważnienia.

>Smutne to, ale nie ma co się oszukiwać, że starsze pokolenie
> przyklaskuje kobietom, które wolą nosić własne nazwisko.
W sumie czekałam na argument z panią w okienku, bo widzisz, moje małżeństwo jest
takim ciekawym przypadkiem, że zarówno ja, jak i mąż PRZED ślubem mieliśmy te
same nazwiska, dajmy na to Kowalska i Kowalski, i po ślubie nic się nie
zmieniło. Myślisz, że starsze pokolenie nie przyklasnęło, że nazwisko mam to
samo? Aż zrobię prywatne badania wśród znajomych po 60. Ale może trzeba wziąć
pod uwagę, z jakim starszym pokoleniem mamy do czynienia, bo wrzucać wszystkich
to jednego wora, to też trochę nie fair wobec starszych osób.

> W dodatku posługują się nim młode dziewczyny, choćby w pyskówkach na tym forum,
> np. w wątku z kuponem lotto...
Wiesz, jeżeli dla kogoś życiowym osiągnięciem jest zmiana stanu cywilnego, to
zawsze sięgnie po ten argument. Nieważne, że pił, bił, byleby był.



Temat: Mieszkanie razem bez ślubu
Powaliła mnie Twoja retoryka!
A odpiszę dlatego, żem wierząca i praktykująca. I dlatego wiem z doświadczenia,
że do wierzących przychodzi na pomoc Bóg w sakramencie do którego przystępują z
rozwagą. Ale znam dwie takie pary (w tym jedna z moim udziałem), gdzie to jest
odczuwalne, a raczej było w odniesieniu do: przed i po ślubie.
Ale tylko kościelnym, bo innego nie mam. I gdybym nie była wierząca, to nie
wzięłabym ślubu. Nie czułabym się gorsza jako konkubina (czy jak inaczej to
zwał, obecnie nie nazywam się żoną, bo mnie to śmieszy, podbnie jak ewentualna
zmiana nazwiska w 30 wiosence życia lub noszenie obrączki jako dowodu... no
właśnie, na co?). W związkach, które nie są sakramentem, dorabianie ideologii
do faktów jest zabawne (jakby nikt nie pamiętał, że małżeństwo cywilne zostało
ustanowione jako imitacja kościelnego, a w treści ma tylko umowe majątkową
małżeńską, bo już dzieci pozamałżeńskie mają żywot tak samo fajny jak
małżeńskie). Normalny związek - mój dla przykłądu: fajnie się rozwijał jako
konkubinat, dziecko nam się urodziło, kupilismy samochód (na mieszkanie nas na
razie nie stać), wszystko mamy wspólne i jakoś się czujemy bezpiecznie. I gdyby
nie moje rachunki z PAnem Bogiem dalej byśmy trwali niczego nie zmieniając, bo
równiez jesteśmy osobami, dla których każda ceremonia jest zbędna. A tego że
będziemy trwać w miłości na dobre i na złe (dobre sobie, że jak ktoś nie ma
ślubu, to już jest tylko na dobre, a jak źle to sobie tacy ludzie nie poradzą,
bo mają inne nazwiska, nie noszą obrączek itd???) - byliśmy pewni od początku.
I myślę, że dla naszego dziecka to lepiej, że ma pełną rodzinę, niżbyśmy mieli
się podrbać jak wpaliśmy i rozwieść po paru latach...
Słuszna jest też uwaga jednej z przemówczyń, że dużo osób obraziłaś tonem
swojej wypowiedzi. Myślę, że nikogo nie przekonałaś do nauki społecznej
kościoła nt małżeństwa - szczególnie jak ktoś poszukujący, bo jak niewierzący,
to co najwyżejs twierdził, że jak to zwykle w wypowiedział członków KK dużo
sloganów mało logiki.
kasia



Temat: Jak byłoby najlepiej?
rozumiem ze jestes w Canadzie,

jesli tak to slub ktory wezmiesz bedzie wazny na calym swiecie z wylaczeniem
polski!!!
wg obowiazujacego tam prawa musisz wyslac Marriage Certificate do poslki, oni
cos tam z nim zrobia i w zamian wystawia ci polski akt slubu, oczywiscie za
duuuze pieniadze, to samo dotyczy zreszta dzieci. oznacza to ze wg polskiego
prawa ja jestm wolny, moja zona jest wolna, nasze dzieci nie istnieja!!!
chociaz starsze z nich bylo juz wpisane do zony polskiego paszportu.

na dzien dzisiejszy nie zamierzamy niczego w polsce rejestrowac, nie mamy
takiej potrzeby, wszyscy mamy kanadyjskie paszporty, nie jest wymagana wiza
polska przy wjezdzie do polski (gdybysmy mieli ochote tam jechac), wiec na
razie wolimy poczekac, polacy lubia zmieniac przepisy, wiec moze nastepna
zmiana bedzie kozystna dla ludzi jak my.

to wg polakow

dla Canady:
po slubie wyslalismy wszystko do (wydaje mi sie) Vegreville, Alberta, interview
nie jest konieczne, z tego co nam mowiono w Immigration Office, to jest to
losowanie, na kogo wypadnie na tego bec, wiec jesli masz "szczescie" to i ty o
twoj maz bedziecie wezwani tego samego dnia do Immigration. w naszym przypadku
wchodzilismy osobno (ale podobno zalezy to od urzednika), najpierw moja zona,
pozniej ja, oboje dostalismy ten sam zestaw pytan, np:
* jaki kolor maja sciany w living room
* jaka jest ulubiona ksiazka zony/meza
* czy zona/maz ma brata/siostre, jesli tak imiona
* czy ty masz brata/siostre, jesli tak to imiona
* co wczoraj jedliscie na kolacje
...

i tym podobne, nic strasznego, jsli naprawde sie jest ze soba, 100% ze bedziesz
znala wszystkie odpowiedzi

co do zmiany nazwiska w Canadzie, to masz dwa wyjscia, isc przez sad, wyslac
formalny wniosek o zmiane nazwiska, imienia.... , jesli wlasnie wzielas slub to
masz na to (chyba, musisz to sprawdzic) 90 dni (wtedy jest za darmo, pozniej
musisz placic, nie wiem ile), ale tak naprawde to jest to nie potrzebne, w
momencie jak wezmiesz slub, ksiadz/urzednik podpisze twoja licencje, na tej
podstawie i twojego aktualnego prawa jazdy (jesli juz masz) mozesz wystapic do
transportation o zmiane nazwiska, jesli jeszcze nie masz to paszport i ten
papier (i oczywiscie dokument potwierdzajacy twojpobyt w Canadzie) pozwola
wystapic ci DV z nowym nazwiskiem, to samo dotyczy SIN, Health, bankow.....
mozesz oczywiscie czekac na Marriage Certificate, ale konieczne to nie jest.

co do polskiego paszportu, zeby wystapic o polski paszport poza granicami
polski, musisz udowodnic im ze w kraju w kotrym przebywasz masz pobyt staly, ze
jestes rezydentem tego kraju, inaczej nie bedziesz mogla tego zrobic, wiec
jesli w tej chwili czekasz na papiery, twoj paszport sie konczy, to wydaje mi
sie ze musisz po prostu czekac, ale sprawdz w konsulacie. co do czasu, to jest
to blizej 1 roku (z tego co slyszalem, ale moge sie mylic), wiem takze ze oni
wydaja paszport tymczasowy (wazny 1 rok) jak czekasz na paszport staly (wazny
lat 10)

jesli potrzebujesz czegos wiecej napisz